BKS STAL Bielsko-Biała - Ruch Zdzieszowice
BKS STAL Bielsko-Biała - Ruch Zdzieszowice 1:1 (0:0)
Bramki: 0:1 Drąg (68 min.), 1:1 Rucki (86 min.)
Żółte kartki: Antczak, Damrata, Zdolski, Drąg, Kiliński, Góral, Baron
Czerwone kartki:
BKS Stal: Rosół – Baron, Antczak, Suchowski, Musiał (82. Góral), Rucki, Rejmanowski (82. Maciejewski), Witor (82. Ozimina), Profic, Wawrzyniak, Zdolski
Zdzieszowice: Feć - Bella (68. Polak), Drąg, Zmuda, Jakubczak, Kapłon, Sobota, Cieślak (61. Kiliński), T. Damrat, Buchała (46. Rychlewicz), Andraszak (46. Ł. Damrat)
Spotkanie BKS-u z liderem ze Zdzieszowic już przed spotkaniem elektryzowało nie tylko kibiców obu ekip.
Wszak obie drużyny nie przez przypadek zajmują dwie najwyższe lokaty w III lidze śląsko-opolskiej. Ci, którzy liczyli na zacięte i emocjonujące widowisko nie zawiedli się, choć piłkarzom pokrzyżowała plany aura. Nasiąknięte sporą ilością wody już po kilku minutach gry przypominało pobojowisko. Niewidoczne z perspektywy trybun kałuże w znaczący sposób utrudniały grę obu zespołom stąd finezyjnej i efektywnej gry było jak na lekarstwo. Jak na dwa najlepsze zespoły jednak przystało nie zabrakło walki i ambicji. Gospodarze niesieni dopingiem licznie zgromadzonej publiki od pierwszych minut, wykorzystując najprostsze rozwiązania próbowali sforsować szyki obronne gości. Najbliżej szczęścia był Marcin Rejmanowski, który „huknął” z dystansu, a piłkę na róg szczęśliwie sparował Marcin Feć. Z nienajlepszymi warunkami do gry – delikatnie rzecz ujmując – lepiej radzili sobie miejscowi, którzy wyglądali na bardziej zdeterminowanych. Lider, również szukał swoich szans, ale w pierwszej części gry zdecydowanie więcej do powiedzenia mieli nasi zawodnicy. Sytuacja uległa zmianie po pauzie, kiedy gracze ze Zdzieszowic ruszyli do bardziej zdecydowanych ataków. Co nie zmienia faktu, że to gospodarze powinni trafić do siatki. Fantastycznego podania Damiana Zdolskiego nie potrafił jednak zamienić na bramkę Tomasz Wawrzyniak. Goście ze zdobycie bramki mogli cieszyć się po strzale Tomasza Damrata, ale świetnie spisał się Mateusz Rosół. Kilka chwil później bielski bramkarz był już jednak bezradny. Defensorzy BKS-u nie upilnowali zamykającego akcję na tzw. „długim słupku” Tomasza Drąga i przyjezdni cieszyli się z prowadzenia. Stracona bramka wyraźnie rozsierdziła bialan, którzy ruszyli do frontalnych ataków. Sztuka zdemontowania obrony Ruchu udała się na cztery minuty przed ostatnim gwizdkiem arbitra. Niepewnie z bramki wychodził Marcin Feć, a wybitą piłkę na 30-metr przejęli nasi zawodnicy. Futbolowka szybko trafiła pod nogi Dariusz Ruckiego, który mając przed sobą bramkę strzeżoną tylko przez dwóch obrońców, bez zastanowienia uderzył mocno pod poprzeczkę, doprowadzając do remisu. Kolejnych bramek kibice już nie ujrzeli, choć miejscowi przynajmniej dwukrotnie powinni skierować futbolówkę do siatki. Przy stanie 0:1 z najbliższej odległości pomylił się jednak Tomasz Warzyniak. Tym samym, z końcowego rezultatu bardziej usatysfakcjonowani byli przyjezdni.
Zapowiedź
Oczy wszystkich kibiców bacznie śledzących zmagania w rozgrywkach III ligi śląsko-opolskiej zwrócone będą w najbliższą sobotę na wiosenny hit. W Bielsku-Białej dojdzie do konfrontacji lidera z wiceliderem aktualnej tabeli.
Obecnie różnica punktowa pomiędzy piłkarzami bialskiej Stali a liderującym Ruchem wynosi osiem „oczek” na korzyść zdzieszowiczan. Mecz w ramach 27. kolejki wcale więc nie musi mieć aż takiego znaczenia dla dalszych losów rywalizacji. Niemniej jednak konfrontacja zapowiada się szlagierowo.
Ekipa ze Zdzieszowic na przestrzeni całego sezonu prezentuje się bardzo stabilnie. Podopiecznym trenera Ryszarda Remienia, byłego piłkarza m.in. poznańskiego Lecha, nie przytrafiają się nieoczekiwane wpadki, a jeśli już Ruch gubi punkty, to stracony dystans szybko nadrabia. Co ciekawe znakomita pozycja zespołu wynika przede wszystkim z postawy w meczach wyjazdowych. Jedenaście spośród dwunastu występów zdzieszowiczan na terenie przeciwników zakończyło się zgarnięciem kompletu punktów. Gdy dodamy do tego zaledwie pięć straconych goli na dokonania zdzieszowickiego zespołu należy spojrzeć z uznaniem. W rundzie rewanżowej punkty Ruchowi „urwali” tylko gracze z Leśnicy, a choć w kilku meczach lider nie prezentował się efektownie, to swoje zadanie wykonuje z żelazną konsekwencją.
Pieczęć na awansie lider rozgrywek może postawić ostatecznie w sobotę. Przyjezdnym do utrzymania komfortowego dystansu punktowego wystarczy remis. Pamiętać należy jednak, że akurat bialska Stal z Ruchem grać potrafi, jak mało która drużyn. Z dotychczasowych trzech meczów pomiędzy tymi zespołami, sobotni goście zdobyli tylko jeden punkt. Jesienią podopieczni trenera Marka Mandli wygrali w Zdzieszowicach 2:0 po golach Marcina Rejmanowskiego i Krystiana Papatanasiu, a sukces bielszczan nie był zagrożony ani przez moment. Bieżąca runda w wykonaniu naszego zespołu tak udana już nie jest, na co w dużej mierze złożyły się kontuzje podstawowych zawodników. Jeśli gospodarze zaprezentują wolę walki i determinację to bez wątpienia są w stanie przyczynić się pierwszej wyjazdowej porażki lidera. Wówczas, przy zmniejszeniu strat do pięciu punktów, wiele jeszcze zdarzyć się może.
Początek sobotniego meczu BKS Stal – Ruch o godzinie 17.00.







